Tajlandia na trzy sposoby

...czyli jak z tej samej wyprawy mogą powstać trzy różne okładki albumów :)

Niesamowite jest dla mnie patrzeć, jak tworzycie swoje okładki. Nasi warsztatowicze robią to zwykle po raz pierwszy i powstają same cudne rzeczy. Drugiego dnia warszawskich warsztatów w BioBultura Cafe miałyśmy istnie rodzinną atmosferę - były z nami dwie siostry i córka jednej z nich. Wszystkie miałby ten sam zestaw zdjęć z tej samej wyprawy, bo dziewczyny odbyły ze sobą wspólną wyprawę do Tajlandii. I wiecie co? Każda z trzech okładek była inna :) Dla mnie to jest niesamowite, że każda ma swój styl, preferencje kolorów i z całej bogatej palety zdjęć (z pierwszych dwóch dni, tak nawiasem mówiąc) wybrały zupełnie inne zdjęcia na okładkę. A potem dziewczyny wymyśliły niezwykły plan podróży, uwzględniający środki transportu, jakimi się przemieszczały i krajobrazy po drodze :)
Po intensywnych godzinach wychodziły od nas z wypiekami na twarzy i z całą masą pomysłów na środki albumów. Osobiście nie mogę się doczekać momentu, aż zobaczę co jest w ich albumach w środku :)
Dziewczyny, dziękuję za kolejną lekcję na temat kreatywności :)











Etykiety: , , , , , ,