Kiedy Travel Journal nie wystarczy :)

Czasem są takie wyprawy, że sam Travel Journal to za mało. Choć od ubiegłorocznej podróży do Indii Travel Journal na stałe gości w moim plecaku, to są takie podróże, z których wracam z kilkoma tysiącami zdjęć. No i tutaj niestety żaden Travel Journal nie wystarczy :) Nie da się w tym formacie zamknąć wszystkich wspomnień i zdjęć.

Tak było właśnie z Marokiem. Nasza podróż tak naprawdę obejmowała dwie spore miejscowości - Agadir i Marakesz. Podczas pobytu w Agadirze odwiedziliśmy też Legzirę z malowniczymi łukami skalnymi, wioską berberyjską i Małą Saharą. Zresztą sam MArakesz wart jest osobnego albumu, tyle tam egzotyki, pięknych budynków i souków.

Travel Journal służył mi w tej podróży za miejsce do notatek i wspomnień z kilkoma zdjęciami, za to wszystkie piękne zachody słońca czy egzotyczne stragany musiały wylądować w albumie. I to dużym albumie, bo mój standardowy rozmiar pękłby w szwach :) Zresztą w Maroku byliśmy aż 8 dni, nic więc dziwnego, że zasłużyło ono na duży album.

A mój ukochany Travel Journal posłużył tym razem za "spis treści" powstającego albumu.


Etykiety: , , , ,